...............................................................................................................................
Jeszcze raz chciałem przeprosić kolegę za umieszczenie jego wiersza dopiero teraz ale niestety brak czasu i kłopoty techniczne. W najbliższym czasie przewiduję utworzenia kącika poezji wtedy tam trafią wiersze.
................................................................................................................................
Szansa dla Polski
Za górami, za lasami, za morzami, za rzekami
Był sobie mały dość kraj, lecz szeroki
Rządzony krwi rządnych bestii rękami
Z jednej strony graniczył z morzami,
Z drugiej stały śnieżnych gór opoki
W tymże kraju pięknym, jakże malowniczym
Żył sobie człek Balcerowiczem przezwany,
Tudzież wampirem rolniczej krwawicy,
Barbarzyńcą żądnym wielkiej gospodarczej rany
W krajach sąsiednich ”dobroczyńca” o nim mówili,
Lecz on nie godny, swój kraj szlachetny zdradził,
Bo wszystko z myślą o zachodzie czynił,
Plan jego do śmierci rolników doprowadził
Cóż z tego, że umocnił polską złotówkę,
Inflacja spadła, lecz naród kryzys trawi,
Co tam naród, on w kieszeni ma gotówkę
Naciął żyłę gospodarczą, rolnik szybko się wykrwawi
Lepper mówił: „takich zdrajców do kamieniołomów”
Przyjdzie czas i na Leppera
Przyjdzie czas na burzę, z nieba jasnych gromów
Huk obudzi gniew, ujawni bohatera
Oto staje wódz, na tron, ku czci narodu
Jako wzór dla nowych socjaldemokratów
Walczył tworząc mury z rolnych płodów
Zdobi jego skroń korona z pięknych kwiatów
Z czerwonych goździków trzydziestu spleciona
Na znak rolników, przez władze uciskanych,
Przez władze cierpiących, z finansów okrojonych,
Za naród Millera od Boga zabrany,
Za naród cierpiący Millera ,
Za wolność Waszą i Naszą będziemy się modlić,
Za kraj nasz, który umiera,
Za godło; zniszczmy nasienie zbrodni
Niech deszcz dobrobytu spadnie na ziemię,
Niech Bóg śmigłowiec o ziemię roztrzaska,
Podajmy sobie ręce, rozbudźmy nadzieję,
Oto jest ziemia święta, Polska Nasza!
Kto nas poniżył, kto nas ograbił?
Kto sponiewierał, kto to uczynił?
Kto usiłuje nadzieję w nas zabić?
-cisza, nikt nie odpowie, bo nie ma winnych,
Lecz gdy bohater powstanie wzburzony
Jak fala w mur nieprawości uderzy
Da sprawiedliwość, wywyższy pokornych,
Nasienie zła się nie sprzeniewierzy
Godność nasza zdeptana, zniszczona,
Lecz nie złamiemy się, podniesiemy sztandary,
Krzykniemy głośno: „SAMOOBRONA!!!”
Bo hasło to doda nam siły i wiary
Zmienią się losy kraju naszego
To koniec, odchodzi sojuszu załoga
Andrzej obroni nas, ocali od złego
Polsko Kochana, Polsko Jedyna, wracaj do Boga!!!
DARIUSZ ZAJĄC
SŁOWO DLA PANI DYRYGENT,CZYLI WIERSZ KU PAMIĘCI DNIA TRZYDZIESTEGO LISTOPADA ROKU PAŃSKIEGO DWUTYSIĘCZNEGO TRZECIEGO
Gdzieś w
ciemności mroku, w jasności gromnic
Zgubił
się sens, zarwała się droga szeroka,
Łza
jedna bezradnie popłynęła z oka,
Lecz
serce wszystkie te łzy zapomni
W mroku
tajemnic pamięć pozostanie
I nikt
odpowiedzi już nie odnajdzie
Im słońce
nadziei na zawsze zajdzie
Zabłyśnie
na palcu pierścień ukochanej
Patrzmy a
ludzkie serce okłamane
Zdaje się
być okruchem skały
Pustka oślepia
jak śniegu puch biały,
Gdy słońcem
oczy zmęczone, zbolałe
Patrzmy
na ludzkie zwątpienie wśród zmierzchu,
Które
jest tylko potrzebą nadziei ,
Bo w głębi
duszy wiatr mocno wieje
I każda
ze skał jak pył się rozpierzchnie
Patrzmy
na ludzką wiarę niezłomną,
Która
jak dźwięk nadziei rozbrzmiewa,
A dusza
żyje tym dźwiękiem i śpiewa
Dopóki
serca go nie zapomną
Wspomnienie
koncertu ponownie powróci
Łzy słone
z twarzy ktoś ręką ocierał,
Bo
chwili, gdy przeszłość i przyszłość umiera
Nie sposób
wyrwać z pamięci, wyrzucić
Serce
bohatera zimne jak stal
Twarde
jest niczym skalista bryła,
Więc
wtedy raz chociaż mocniej zabiło
Im otchłań
jak sen popłynęła w dal
Sznur złoty
złączył moc dwóch biegunów,
Dwa światy
zlały się w odmęt błękitu,
Stanąłem
jak posąg umarły z zachwytu
Wsłuchałem
się w jego głos nim znów runął
I
podleczyłem nim swoją zbolałą duszę,
A słodycz
tę dzieliłem z bliskimi,
Bo była
jak kwiat co wyrasta z ziemi
Tak sercu
znajomy, że można by umrzeć
Życie
brzydnie, gdy koncert się kończy,
Serce
naznacza się blizną czerwoną,
Dusza bólem
płonie i myśli płoną,